|
|
| Start |
|
Migawki |
|
Tor Catalunya to obiekt, który wszystkie teamy poznały wzdłuż i wszerz podczas niezliczonych sesji testowych, które się tu odbywają. Mimo to za każdym razem Grand Prix Hiszpanii jest dla nas wyzwaniem, a głównym problemem jest tu zmienny wiatr. Przez to balans nadwozia musi być stale dostrajany do aktualnych warunków. Liczne średnio szybkie oraz szybkie łuki wymagają ustawienia dużego docisku aerodynamicznego, na czym mocno cierpią opony. Dlatego używamy tu najtwardszych dostępnych mieszanek. Powidział Willy Rampf, dyrektor techniczny zespołu BMW Sauber. ---------------------------------------- Jedna z moich ulubionych gier w Spin Palace - ruletka. Kliknij w ruletka aby zagrać.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Autor: WP
|
|
01.05.2009. |
|
FIA zdecydowała, że w sezonie 2010 zwiększona zostanie minimalna waga bolidu wraz z kierowcą. To świetna informacja dla Roberta Kubicy, który przy obecnym limicie wynoszącym 605 kg musiał przejść drakońską dietę, a używanie systemu KERS nie dawało większych korzyści.
Wygląda na to, że światowa federacja wzięła sobie do serca uwagi kierowców, którzy twierdzili że przy obecnym limicie wyścigi F1 sprowadzają się w dużej mierze do rywalizacji dżokejów. Największe szanse na zwycięstwo mieli bowiem najlżejsi zawodnicy, którzy mogli lepiej dociążyć swój bolid oraz w pełni korzystać z możliwości KERS.
Robert Kubica należy do najcięższych kierowców w stawce. Przy obecnym limicie oraz zainstalowaniu systemu KERS inżynierowie nie mieli wielkiego pola manewru jeśli chodzi o odpowiednie wyważenie bolidu. W przyszłym sezonie to się zmieni!
Większość kierowców przed rozpoczęciem sezonu przeszła na drakońską dietę, aby chociaż w części zrekompensować ważący blisko 40 kilogramów system KERS. W przyszłym roku nie będą musieli już tak się męczyć. FIA zdecydowała, że minimalna waga bolidu z kierowcą (bez paliwa) wynosić musi 620 kilogramów.
Decyzja ta jest bardzo korzystna dla Roberta Kubicy, który przy swojej naturalnej wadze będzie miał możliwość odpowiedniego dociążenia bolidu, co wpłynie w sposób pozytywny na prowadzenie się całej maszyny.
|
|
|
Autor: WP.pl
|
|
26.04.2009. |
Robert Kubica  Wstyd, żenada, kompromitacja. Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał. Robert Kubica i Nick Heidfeld zajęli dwa ostatnie miejsca w wyścigu o GP Bahrajnu. Zwyciężył po raz trzeci w tym sezonie Jenson Button.
Zawodnicy BMW mieli szanse na lepszy wynik, ale wszystko rozstrzygnęło się w drugim zakręcie po starcie. Wtedy doszło do kolizji pomiędzy Heidfeldem i Kubica, po której obaj zmuszeni byli zjechać do boksu i wymienić przednie skrzydło.
Po starcie na prowadzeniu byli obaj kierowcy Toyoty: Timo Glock oraz Jarno Trulli. Niestety, szanse japońskiego zespołu na zwycięstwo zostały pogrzebane podczas pierwszej wizyty w boksach. Zawodnicy otrzymali twarde opony, w przeciwieństwie do wszystkich rywali którzy w pierwszej połowie wyścigu zdecydowali się używać miękkiej mieszanki. Szczególnie Glock miał olbrzymie problemy z szybką jazdą, co wykorzystali Button, Vettel, Hamilton, Barrichello i Raikkonen.
Kierowca Ferrari zdobył pierwsze punkty w tym sezonie. Tym samym włoska ekipa uniknęła najgorszego w historii początku sezonu. Ferrari z trzema punktami zajmuje w klasyfikacji konstruktorów dziewiąte, przedostanie, miejsce. Dla porównania - Brawn GP ma już tych punktów 50!
A BMW-Sauber? Można śmiało powiedzieć, że gorzej niż w Bahrajnie być już nie może. Pomijając kolizję z pierwszego okrążenia, zarówno Kubica jak i Heidfeld nie byli w stanie jechać szybko. Obaj zawodnicy uzyskiwali zdecydowanie najsłabsze czasy okrążeń i o jakimkolwiek odrabianiu strat nie mogło być mowy.
Zgoła odmienne nastroje panują w zespole Brawn GP. Ekipa Rossa Brawna zdobyła w czterech wyścigach tego sezonu 50 punktów, a Jenson Button jest zdecydowanym liderem klasyfikacji generalnej MŚ. Button w niedzielnym wyścigu jechał znakomicie, co w połączeniu z idealną taktyką zespołu dało trzecie zwycięstwo w czwartym wyścigu sezonu.
Kolejny wyścig odbędzie się za dwa tygodnie w Barcelonie. BMW Sauber z pewnością wypadnie lepiej. Bo gorzej się już nie da...
Heidfeld pozbawił Kubicę szans na punkty
Wystarczyły dwa zakręty i Robert Kubica mógł zapomnieć o strategii jaką obrał na wyścig o GP Bahrajnu. Na drugim zakręcie Nick Heidfeld uszkodził skrzydło w bolidzie Polaka i tym samym pozbawił jego i siebie szans punkty.
Powtórki telewizyjne wyraźnie pokazują, że tuż po starcie, po pierwszym zakręcie Robert Kubica znalazł się pomiędzy bolidami Heikkiego Kovalainena i Nicka Heidfelda. W drugim wirażu Niemiec zamknął drogę Kubicy i uszkodził prawą część przedniego skrzydła w bolidzie Polaka.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP.pl
|
|
25.04.2009. |
Bolid BMW Sauber  Robert Kubica wystartuje do wyścigu o Grand Prix Bahrajnu dopiero z trzynastego pola startowego. Dla BMW-Sauber sobotnie kwalifikacje ponownie okazały się porażką. Po raz czwarty w karierze z pole position wystartuje Jarno Trulli z Toyoty!
Pierwsza sesja była dla polskiego kierowcy bardzo nerwowa. Polski kierowca na swoim ostatnim szybkim okrążeniu zapewnił sobie awans do czołowej piętnastki. Polak pierwszą kwalifikacji zakończył z dwunastym czasem i mógł kontynuować walkę o pole position.
Zanim Kubica wyjechał na swoje ostatnie szybkie okrążenie w pierwszej części kwalifikacji, w boksie BMW miał miejsce niebezpieczny incydent. W trakcie tankowania nieco paliwa wylało się na rozgrzany bolid Polaka i momentalnie zapaliło. Na szczęście polski kierowca nie musiał salwować się ucieczką. Ogień po kilku sekundach zgasł, a Polski kierowca mógł kontynuować walkę w kwalifikacjach.
Siódmy w pierwszej części kwalifikacji był Fernando Alonso. Hiszpan nie był jednak do końca zadowolony ze swojego wyniku i skarżył się, że w uzyskaniu lepszego czasu przeszkodził mu Robert Kubica. Największą sensacją pierwszej części kwalifikacji było dopiero dziewiętnaste miejsce Marka Webbera. Z kolei drugi z kierowców Red Bulla Racing - Sebastian Vettel - był w tej części kwalifikacji najszybszy.
W drugiej części kwalifikacji sytuacja się powtórzyła. Pierwsze pomiarowe okrążenie dało Robertowi Kubicy dopiero trzynasty czas i o prawo uczestnictwa w dalszej części kwalifikacji Kubica walczył do ostatnich sekund. Tym razem polski kierowca nie zdołał jednak rzutem na taśmę poprawić swojego czasu. Ostatecznie Kubica zakończył udział w kwalifikacjach na trzynastym miejscu. Tuż obok Polaka w siódmej linii stanie Nick Heidfeld, który uzyskał czternasty czas.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP
|
|
19.04.2009. |
Robert Kubica  Po raz pierwszy w historii zespół Red Bull Racing odniósł podwójne zwycięstwo w wyścigu Grand Prix. W chinach najlepszy był Sebastian Vettel, natomiast na drugiej pozycji dojechał do mety Mark Weber. Po raz pierwszy w tym sezonie wyścig ukończył Robert Kubica. Polak był jednak dopiero 13...
Wyścig o GP Chin był bardzo dramatyczny. Od samego początku rzęsiście padał deszcz. Z tego powodu sędziowie zdecydowali się wysłać na tor samochód bezpieczeństwa, a kierowcy do rywalizacji ruszyli po tzw. "lotnym" starcie. Dzięki temu udało się uniknąć niebezpieczeństwa wypadków w pierwszym zakręcie.
Kubica po starcie cały czas jechał w drugiej części stawki. Polski kierowca kilkukrotnie miał przygody po których wyjeżdżał poza tor i tracił pozycje. Najbardziej spektakularna była kraksa z bolidem Jarno Trullego na 18. okrążeniu.
Polak staranował maszynę Toyoty jadącą przed nim - wyglądało to bardzo groźnie. Na szczęście kierowcom nic się nie stało, Kubica po wizycie w boksach był w stanie kontynuować jazdę. Trulli z kolei zakończył udział w GP Chin, gdyż jego bolid nie nadawał się już do jazdy.
Z przodu walka o zwycięstwo rozegrała się pomiędzy kierowcami Red Bull Racing oraz Brawn GP. Sebastian Vettel i Mark Webber byli klasą samą dla siebie. Trzeci Button tracił do lidera ponad pół minuty i nie był w stanie zagrozić młodemu Niemcowi.
Po raz kolejny zawiedli "wielcy" ubiegłego sezonu. Wyścigu nie ukończył Felipe Massa, a Kimi Raikkonen ukończył rywalizację na 10. miejscu. Nieco lepiej wypadki kierowcy McLarena, którzy dojechali do mety na piątej i szóstej pozycji.
Po trzech wyścigach liderem klasyfikacji generalnej jest Jenson Button, który ma sześć punktów przewagi nad kolegą z zespołu - Rubensem Barrichello. Robert Kubica jest jednym z siedmiu kierowców, którzy nie zdobyli w tym roku jeszcze choćby punktu.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP.pl
|
|
18.04.2009. |
Robert Kubica  Robert Kubica uzyskał w kwalifikacjach do GP Chin dopiero osiemnasty rezultat. Polski kierowca nie zdołał awansować do drugiej części kwalifikacji, co oznacza że na starcie ustawiony zostanie dopiero w przedostatniej linii. Pole position wywalczył Sebastian Vettel.
Osiemnasta pozycja to najgorszy wynik Roberta Kubicy w kwalifikacjach w historii jego startów w Formule 1. Na drugiej części kwalifikacji do GP Chin rywalizację o pole position zakończył także Nick Heidfeld, który do wyścigu ruszy z jedenastej pozycji.
W finałowej części kwalifikacji świetną formę zaprezentowali kierowcy Red Bulla Racing. Ostatecznie z pole position wystartuje młody Sebastian Vettel, a Mark Webber ruszy do rywalizacji z trzeciego pola. To pierwsze "pole position" w historii zespołu.
Drugie pole, dość sensacyjnie, wywalczył Fernando Alonso. Wyniki zespołu Red Bull są o tyle zaskakujące, że zespół ten nie korzysta ani z systemu KERS, ani z podwójnego dyfuzora. To dowodzi, że maszyna została zaprojektowana w sposób perfekcyjny.
Tym razem w pierwszej linii zabrakło rewelacyjnie spisujących się bolidów Brawn GP. Jenson Button uzyskał w kwalifikacjach piąty, a Rubens Barrichello czwarty rezultat.
Po raz kolejny zawiedli kierowcy McLarena i Ferrari. Kimi Raikkonen wystartuje z ósmego pola, Felipe Massa natomiast udział w kwalifikacjach zakończył z trzynastym czasem. O jedno miejsce od Brazylijczyka lepszy był Heikki Kovalainen, natomiast mistrz świata, Lewis Hamilton, wystartuje z dziewiątej pozycji.
O pięć miejsc w stosunku do miejsca wywalczonego w kwalifikacjach przesunięty ostanie Timo Glock. To efekt kary nałożonej na Niemca za wymianę skrzyni biegów. Oznacza to, że kierowca Toyoty wystartuje z dziewiętnastego pola, co przesunie o jedną pozycję do przodu Roberta Kubicę. Polak wystartuje ostatecznie z siedemnastej pozycji.
Początek wyścigu o Grand Prix Chin w niedzielę o godzinie 9.00 polskiego czasu. Theissen: nie byliśmy w stanie...
- Dzisiejsze kwalifikacje były wielkim rozczarowaniem - przyznał szef ekipy BMW-Sauber, Mario Theissen. Do niedzielnego wyścigu Nick Heidfeld wystartuje z jedenastej, a Robert Kubica z siedemnastej pozycji.
- Informacje jakie zebraliśmy podczas treningów pokazały, że nasz bolid na tym torze nie sprawuje się dobrze. Obaj nasi kierowcy skarżyli się na brak przyczepności, nie byliśmy w stanie rozwiązać tego problemu - przyznał Mario Theissen.
- Z tego powodu obaj zawodnicy mieli problem z przejechaniem bezbłędnego okrążenia. To przełożyło się na pozycje startowe. Teraz musimy obrać dobra strategię na wyścig i z obecnej sytuacji wycisnąć maksimum - dodał Theissen.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP
|
|
17.04.2009. |
Robert Kubica  Podczas piątkowych treningów Robert Kubica po raz pierwszy w tym sezonie korzystał z systemu KERS. Czasy osiągane przez polskiego kierowcę nie powalały na kolana - Kubica zakończył treningi z siedemnastym oraz osiemnastym rezultatem w stawce. - Wykonaliśmy bardzo dużo testów - powiedział kierowca.
- W piątek zrealizowaliśmy nasz standardowy program. Próbowaliśmy lepiej zrozumieć charakterystykę toru a także działanie opon. Opony super-miękkie są niestety bardzo podatne na zniszczenie, natomiast w przypadku tych wykonanych ze średniej mieszanki bardzo trudno sprawić, by pracowały optymalnie - przyznał po treningach Robert Kubica.
Polak potwierdza tym samym słowa Fernando Alonso, który w czwartek bardzo ostro skrytykował decyzję Bridgestone, dotyczącą rodzajów opon wybranych na GP Chin.
- To był pierwszy raz, kiedy jeździłem podczas treningów z systemem KERS. Wykonaliśmy bardzo dużo testów. Teraz musimy sprawdzić i przeanalizować zebrane dane - zakończył Kubica.
|
|
|
Redaktor: Administrator
|
|
17.04.2009. |
|
1. trening: Brytyjczycy na szczycie
Brytyjczyk Lewis Hamilton jadący McLarenem wyposażonym w nowy dyfuzor był najszybszy podczas pierwszego piątkowego treningu przed GP Chin. Robert Kubica zakończył tę sesję z osiemnastym czasem.
Polski kierowca w Szanghaju po raz pierwszy w tym sezonie jeździł bolidem wyposażonym w system KERS. Od wyników piątkowych treningów zależy, czy Polski kierowca będzie używać tego urządzenia w kwalifikacjach wyścigu. - Musimy przetestować to rozwiązanie i zobaczyć jakie będą efekty - przyznał Kubica w czwartek. - W Malezji i Australii, przynajmniej w przypadku naszego zespołu, KERS dawał przewagę. Oczywiście w moim przypadku zamontowanie KERS niesie ze sobą pewne niedogodności, jednak mam nadzieję że w przypadku GP Chin zyski będą większe od strat - powiedział w czwartek polski kierowca.
Podczas pierwszej sesji treningowej Kubica przejechał 18 okrążeń, a jego najlepszy czas był gorszy od wyniku Lewisa Hamiltona o niewiele ponad sekundę. To pokazuje, jak wyrównana w tym sezonie jest stawka kierowców. Ułamek sekundy może zdecydować o miejscu na podium, lub pozycją na szarym końcu stawki.
Zaskakująco dobrze podczas pierwszej sesji treningowej wypadli kierowcy McLarena, których bolidy zostały już wyposażone w nowe dyfuzory. Hamilton był najszybszy, a Heikki Kovalainen uzyskał czwarty czas. Kierowców zespołu z Woking rozdzielili zawodnicy Brawn GP: Jenson Button oraz Rubens Barrichello. Słabo spisali się kierowcy Ferrari, którzy najwyraźniej mają w Chinach problemy z oponami. Felipe Massa zgłaszał swoim mechanikom, że ogumienie ulega tzw. grainingowi.
Druga sesja treningowa rozpocznie się o godzinie 8.00 polskiego czasu. 2. trening: Kubica znów bardzo daleko Robert Kubica podczas piątkowych treningów jeździł bolidem wyposażonym w system KERS. Pozytywów tej decyzji dostrzec jednak trudno. Polak drugą sesję zakończył na siedemnastym miejscy. Najszybszy tym razem był Jenson Button za kierownicą bolidu Brawn GP.
W pierwszej sesji przed GP Chin Kubica uzyskał osiemnasty czas. Podczas drugiego treningu Polak przejechał 34 okrążenia, a jego najlepszy czas został sklasyfikowany na siedemnastym miejscu.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Redaktor: Administrator
|
|
16.04.2009. |
Robert Kubica  KERS niesie za sobą pewne minusy dla cięższych kierowców. Problemy polegają na optymalnym rozłożeniu ciężaru w bolidzie. Mamy jednak nadzieję, że już niedługo użyjemy tego systemu także w bolidzie Roberta - powiedział niedawno Mario Theissen. Wszystko wskazuje na to, że już w Chinach Kubica może mieć taką szansę.
- KERS daje przewagę wtedy, gdy chcesz kogoś wyprzedzić lub obronić pozycję. A już na pewno na starcie - uważa Kubica.
Okazuje się, że system KERS zostanie zamontowany w bolidzie Roberta Kubicy już podczas piątkowych treningów! Tor w Chinach składa się bowiem z kilku długich prostych, wiec korzystanie z dodatkowej mocy może się okazać kluczowe.
- Musimy przetestować to rozwiązanie i zobaczyć jakie będą efekty - przyznał Kubica w czwartek. - W Malezji i Australi, przynajmniej w przypadku naszego zespołu, KERS dawał przewagę. Oczywiście w moim przypadku zamontowanie KERS niesie ze sobą pewne niedogodności, jednak mam nadzieję że w przypadku GP Chin zyski będą większe od strat - powiedział polski kierowca.
Kubica przyznał, że zamontowanie KERS w jego bolidzie wpłynie negatywnie na wyważenie całej maszyny, dlatego wszystko zależeć będzie od wyników piątkowych treningów. - Balans bolidu jest naszym problemem. Zobaczymy, dużo zależeć będzie od balansu oraz przyczepności - dodał Kubica.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP
|
|
16.04.2009. |
|
Bolid BMW Sauber  Robert Kubica przyznał w Chinach, że kwestia "podwójnego" dyfuzora nie jest jedynym problemem BMW-Sauber. - Nie wystarczy tylko go włożyć do bolidu - przyznał polski kierowca.
- Nie jestem odpowiednią osobą, aby mówić jak wielką przewagę dają "podwójne" dyfuzory. Nie prowadziłem nigdy bolidu wyposażonego w taki element, nie potrafię więc powiedzieć jak prowadziłby się nasz bolid z tym dyfuzorem - przyznał Kubica.
- Musimy pracować, ciągle się rozwijać i poprawiać nasz bolid. Mam nadzieję, że zdołamy uzyskać przewagę tak szybko, jak to tylko możliwe. Nie wiem jednak kiedy to nastąpi, oraz jak wielka będzie to przewaga - powiedział kierowca BMW-Sauber.
- Nie ma gwarancji że nawet po zainstalowaniu nowego dyfuzora będziemy najszybsi. Widziałem jakieś wyliczenia, jednak to wciąż może być za mało! - twierdzi Kubica.
Innego zdania jest drugi z kierowców BMW Sauber - Nick Heidfeld. Niemiec uważa, że gdyby nie kwestia spornych dyfuzorów, jego zespół byłby w ścisłej czołówce. - Uważam, że gdyby wyrok trybunału FIA byłby inny, bylibyśmy w bardzo dobrej sytuacji - powiedział Heidfeld. - Gdyby Brawn, Toyota i Williams nie korzystały z podwójnych dyfuzorów, nasz zespół byłby jednym z faworytów - uważa Heidfeld.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: PAP
|
|
15.04.2009. |
|
Podczas niedzielnego wyścigu o Grand Prix Chin, trzeciej tegorocznej eliminacji mistrzostw świata Formuły 1, prawdopodobnie znów rywalizacja będzie opierała się na pogoni za bolidami teamu Brawn GP-Mercedes, a Brytyjczyk Jenson Button może po raz trzeci z rzędu stanąć na najwyższym stopniu podium.
Button był najszybszy w Grand Prix Australii i GP Malezji, zakończonej przedwcześnie przez ulewne opady deszczu, więc prowadzi w klasyfikacji MŚ z dorobkiem 15 punktów (w Malezji zdobył połowę, czyli pięć punktów, podobnie jak reszta kierowców).
Przewaga bolidów ekipy Rossa Brawna spowodowana jest nie tylko faktem, że bolidy są zaopatrzone w silniki Mercedesa, ale i dzięki dwustopniowym dyfuzorom powietrza, które okazały się rewolucyjnym rozwiązaniem technologicznym, choć uznanym przez konkurentów za niezgodne z regulaminem MŚ.  Ferrari, BMW-Sauber, Red Bull-Renault i Renault odwołały się do Trybunału Arbitrażowego FIA od decyzji sędziów GP Australii uznającej, że są one zgodne z przepisami, ale w czwartek sędziowie nie podtrzymali tego stanowiska, nie dopatrując się złamania regulaminu.
W tej sytuacji nie zmieni się kolejność w klasyfikacji generalnej MŚ, zaś autorom odrzuconej apelacji pozostaje jak najszybsze zastosowanie podobnego rozwiązania w swoich pojazdach, czego raczej nie uda się dokonać przed niedzielnym wyścigiem na torze w Szanghaju i być może również nie uda się przed zaplanowaną na 26 kwietnia GP Bahrajnu.
Przygotowania do zmiany systemu wydechu powietrza to tylko jeden z problemów teamu BMW-Sauber i Roberta Kubicy, który fatalnie rozpoczął sezon. Polak na trzy okrążenia przed GP Australii wypadł z toru po kolizji spowodowanej przez Niemca Sebastiana Vettela z Red Bull-Renault, natomiast już na starcie GP Malezji z rywalizacji wyeliminował go defekt silnika.
24-letni polski kierowca wystartuje w Szanghaju z nową jednostką napędową, a będzie to jego trzeci występ w GP Chin. W 2006 roku był tam 13., a w 2007 prowadził, gdy na 34. okrążeniu zawiódł go system hydrauliczny. W ubiegłym sezonie był szósty, przez co definitywnie stracił szansę wywalczenia tytułu mistrza świata (sezon zakończył na czwartej pozycji). "Ten wyścig może przynieść sporo nieoczekiwanych zdarzeń, bo pierwszy raz wystartujemy w Chinach o tej porze roku. To oznacza, że są duże szanse na deszcz, a ten tak jak ostatnio w Malezji może bardzo namieszać. Tor w Szanghaju jest wymagający: ma długie proste, kończące się strefą ostrego hamowania, ale także kilka szybkich zakrętów, jak ten prowadzący do prostej startowej, który pokonujemy niemal na pełnym gazie" - powiedział Kubica.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: PAP
|
|
15.04.2009. |
|
Trybunał Arbitrażowy FIA uznał w środę, że dwustopniowe dyfuzory w bolidach Formuły 1 zespołów Brawn GP, Toyota oraz Williams są zgodne z przepisami.
"W oparciu o zebrane dowody oraz na podstawie argumentów stron sąd uznał, że sędziowie zawodów mieli rację uznając samochody tych zespołów za zgodne z regulaminami Formuły 1" - napisano w oświadczeniu.
"Międzynarodowy Trybunał Apelacyjny FIA oddalił odwołania wniesione przeciwko decyzjom podjętym przez ZSS Grand Prix Australii 26 marca 2009 roku. Opierając się na argumentach zainteresowanych stron oraz po analizie dowodów, Trybunał Apelacyjny doszedł do wniosku, że zespół sędziowski miał rację uznając samochody zespołów Brawn GP-Mercedes, Toyota i Williams- Toyota za zgodne z regulaminem Formuły 1" - napisano w komunikacie FIA wydanym w tej sprawie.
Wraz z otwarciem sezonu MŚ kontrowersje wzbudziło rozwiązanie techniczne zastosowane przez trzy z dziesięciu teamów startujących w Formule 1 - podwójne dyfuzory powietrza, które zwiększają przyczepność bolidów do toru.
Jeszcze przed Grand Prix Australii ich legalność podważyły zespoły Ferrari, BMW-Sauber, Renault oraz Red Bull-Renault, ale ich wniosek został rozpatrzony negatywnie przez komisję sędziowską w Melbourne. Podczas GP Malezji podobna skarga BMW-Sauber również została odrzucona, ale była ona formalnością, która miała zapewnić, że w razie korzystnego wyroku Trybunał Apelacyjny będzie musiał również skorygować wyniki tego wyścigu.
Decyzja trybunału oznacza, że pozostałe ekipy chcąc rywalizować z Brawn GP, Toyotą i Williamsem muszą teraz przebudować swoje bolidy i dostosować je do nowych dyfuzorów. Nieoficjalnie wiadomo, że większość ekip, w oczekiwaniu na środowy wyrok, już rozpoczęła prace nad podwójnymi dyfuzorami i prawdopodobnie zamontują je w swoich bolidach w najbliższych tygodniach, choć raczej nie zdążą przed niedzielną Grand Prix Chin. Operacja ta może się okazać bardzo kosztowna. Włoskie media donosiły, że w przypadku Ferrari koszt skonstruowania i zamontowania nowego elementu może wynieść nawet 20 milionów Euro!
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP/planet-F1/Polsat
|
|
06.04.2009. |
Robert Kubica  O tym, że Robert Kubica miał kompletnie nieudane Grand Prix Malezji, bo w jego bolidzie zepsuł się silnik, wiedzą już wszyscy. Utyskiwań na BMW Sauber w polskiej prasie jest bardzo wiele, ale w najciekawszy sposób feralny wyścig Kubicy opisała "Polska The Times".
"Kubica stanął jednak na starcie, a gdy zapaliło się zielone światło, minęli go wszyscy. Polak prawdopodobnie szybciej dotarłby do pierwszego zakrętu radzieckim rowerem lutowanym mosiądzem o romantycznej nazwie Ukraina niż cudem techniki wartym kilkadziesiąt milionów dolarów" - napisała "Polska The Times".
"Na drugim kółku z silnika zaczął wydobywać się dym i to był koniec dla krakowskiego kierowcy. Drugi raz z rzędu i szósty w karierze Kubica nie ukończył GP. Na dodatek do końca sezonu zostało mu tylko sześć silników" - czytamy w dzienniku. P-f1: Kubica zrobi BMW awanturę
Robert Kubica po raz drugi w tym sezonie nie ukończył wyścigu i po raz drugi został umieszczony przez serwis planet-f1 wśród przegranych GP Malezji w publikowanej po każdym Grand Prix klasyfikacji "Winners and Losers". Planet-f1 uważa, że winny problemów Kubicy jest jego zespół.
"BMW zimą zapewne myślało, że idzie dobrą drogą, jako że dorównuje lub przewyższa tempem Ferrari i wygrywa z McLarenem, który miał olbrzymie problemy z aerodynamiką" - pisze popularny brytyjski serwis.
"Szybkość Brawn GP, a także pozostałych ekip z podwójnymi dyfuzorami (Toyota, Williams) oraz Red Bulla, musiała być dla niemieckiego zespołu straszliwym szokiem" - uważa p-f1.
O samym Kubicy, który po raz drugi w tym sezonie nie zdobył żadnych punktów, tym razem z powodu awarii silnika już na samym początku wyścigu, serwis pisze: "To nie jest typ gościa, który we flegmatyczny sposób zareaguje na awarię silnika już na trzecim okrążeniu i na fakt, że jego kolega z zespołu szczęśliwie wywalczył drugie miejsce".
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP.pl
|
|
04.04.2009. |
Robert Kubica  Robert Kubica uzyskał ósmy czas kwalifikacji do GP Malezji, a do wyścigu wystartuje z szóstego pola. To efekt kar dla Rubensa Barrichello i Sebastiana Vettela. Pole positon po raz drugi w sezonie wywalczył Jenson Button.
Button był w kwalifikacjach zdecydowanie najszybszym kierowcą. W drugiej części kwalifikacji Brytyjczyk uzyskał absolutnie kosmiczny rezultat, lepszy nawet od ubiegłorocznych wyników! To dowodzi, że Ross Brawn stworzył wspaniałą maszynę z którą wygrać w tym sezonie będzie piekielnie ciężko.
Drugi z kierowców Brawn GP, Rubens Barrichello, wywalczył czwarty czas, jednak do wyścigu wyruszy dopiero z dziewiątej pozycji. To efekt kary, która została nałożona na Brazylijczyka za wyminę skrzyni biegów.
Na starcie przesunięty zostanie także Sebastian Vettel. Młody kierowca Red Bull Racing w kwalifikacjach zajął trzecie miejsce, jednak na starcie do jutrzejszego wyścigu stanie dopiero na 13. pozycji. To z kolei pokłosie wydarzeń z Australii, gdzie Vettel został uznany za winnego kolizji z Robertem Kubicą.
Polski kierowcą znów ratował honor BMW-Sauber. Mimo, że Polak jeździ bolidem bez KERS, to ponownie okazał się lepszy od Nicka Heidfelda, który do rywalizacji w Malezji przystąpił bolidem wyposażonym w nowy system. Nic to jednak nie dało i Niemiec po raz kolejny nie zdołał awansować do czołowej dziesiątki.
W trzeciej części kwalifikacji znalazło się tylko dwóch kierowców używających systemu KERS, byli to Kimi Raikkonen oraz Fernando Alonso. Obaj zajęli jednak dopiero odpowiednio dziewiątą i dziesiątą pozycję w finałowej części kwalifikacji.
W czołówce zabrakło wielkich faworytów tego sezonu. Felipe Massa odpadł już po pierwszej części kwalifikacji, Lewis Hamilton zakończył natomaist udział w rywalizacji o pole position na trzynastym miejscu.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP.pl
|
|
04.04.2009. |
Lewis Hamilton  Lewis Hamilton przeprosił sędziów FIA oraz swoich fanów za jak to nazwał "wielkie nieporozumienie" w wyniku, którego on jak i zespół McLarena zostali wykluczeni z Grand Prix Australii. Brytyjczyk został zdyskwalifikowany za to, że skłamał opisując sytuację jaka miała miejsce podczas GP Australii, kiedy na trzy okrążenia przed końcem wyścigu na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Po tym fakcie kierowca Toyoty Jarno Trulli wypadł na chwilę z toru i Hamilton go wyprzedził. Następnie Brytyjczyk zwolnił i oddał pozycję Trullemu. W takiej kolejności dojechali już do mety, jednak po zakończeniu wyścigu Hamilton twierdził, że nie miał zamiaru przepuszczać Trullego i w konsekwencji włoski kierowca został otrzymał karę 25 sekund, co oznaczało przesunięcie z trzeciej na dopiero dwunastą pozycję. Jak się później okazało Hamilton kłamał i ostatecznie to on został wykluczony z GP Australii, a Trulli powrócił na trzecią pozycję. Hamilton powiedział niedawno, że to dyrektor sportowy McLarena Dave Ryan poradził mu, aby nie wspominał o tym, że chciał przepuścić Trullego. W rezultacie Ryan został zwieszony przez swój zespół. - Po wyścigu od razu zostałem poproszony przez sędziów, abym wyjaśnił zaistniałą sytuację. Kiedy czekałem na sędziów poradzono mi, abym nie wyjawiał wszystkich informacji. I tak też zrobiłem - wyjaśnił Hamilton podczas zwołanej przez siebie konferencji prasowej. - Chcę szczerze przeprosić sędziów, którzy przeze mnie stracili swój czas. Jest mi bardzo, bardzo przykro. Przepraszam mój zespół i Dave'a (Dave Ryan - dyrektor sportowy McLarena), który był członkiem zespołu przez wiele lat. Nie uważam, aby jego intencją było... To dobry facet - dodał.
|
|
Zmieniony ( 04.04.2009. )
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP
|
|
03.04.2009. |
Robert Kubica  Jeśli chodzi o nastrój, był to jeden z najgorszych wieczorów w mojej karierze. Nie dlatego, że to moje pierwsze takie spięcie na torze z innym kierowcą, ale ponieważ straciliśmy okazję do zdobycia punktów - mówi Robert Kubica o dniu, w którym odbyło się Grand Prix Australii.
- Mam nadzieję, że takich szans będzie więcej - mówi Kubica "Przeglądowi Sportowemu". Po chwili dodaje jednak: - Ja już o tej sytuacji nie myślę. Nie sądzę jednak, abyśmy w najbliższym czasie znowu mieli okazję na walkę o zwycięstwo - uważa kierowca BMW-Sauber.
Taka szansa była w Australii, gdzie Kubicy pomógł samochód bezpieczeństwa, który w odpowiednim dla niego momencie wjechał na tor i zniwelował jego stratę do Jensona Buttona i Sebastiana Vettela. Na trzy okrążenia przed końcem, gdy z powodu kolizji z Vettelem Polak zakończył wyścig, strata do kierowcy Brawn GP była już nieznaczna.
- Z pewnością ostatnie trzy okrążenia byłyby dosyć interesujące. I dla mnie i, jak sądzę, dla kibiców. Spodziewano się, że dogonię Jensona Buttona. O tym jednak się już nie przekonamy. Takie są wyścigi. Miałem jednak nadzieję, że ten zakończy się inaczej - zdradza Kubica.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: WP
|
|
03.04.2009. |
|
1. trening: Rosberg ponownie najszybszy
Kierowcy Williamsa oraz Brawn GP byli najszybsi podczas pierwszej sesji treningowej przed GP Malezji. Najlepszy był Nico Rosberg, który po raz czwarty w tym sezonie uzyskał najlepszy czas treningu. Robert Kubica zajął "pechowe", trzynaste, miejsce.
Pierwszy trening na torze Sepang przebiegał bezproblemowo. Przez większą część sesji najlepszym rezultatem legitymował się Jenson Button, który ostatecznie zajął trzecie miejsce. Czwarty czas wykręcił Rubens Barrichello.
Miejsca pite i szóste przypadły kierowcom Ferrari, którzy w Malezji będą chcieli z pewnością zatrzeć fatalne wrażenie po inaugurującym sezon, kompletnie nieudanym, wyścigu o GP Australii.
Robert Kubica podczas pierwszego treningu pokonał osiemnaście okrążeń toru Sepang, a jego najlepszy czas był gorszy od wyniku Rosberga o nieco ponad 0.7 sekundy. Ten czas dał Polakowi 13. miejsce w stawce. Nick Heidfeld z kolei skarżył się na pracę silnika w swoim bolidzie i był w stanie uzyskać dopiero 18. czas.
Kierowcy wrócą na tor o godzinie 8.00 czasu polskiego.
2. trening: BMW w ogonie, Ferrari na czele
Robert Kubica uzyskał dopiero siedemnasty czas podczas drugiej sesji treningowej przed Grand Prix Malezji. Wypada tylko mieć nadzieję, że zespół BMW Sauber wie co robi i podobnie jak przed tygodniem w Australii polski kierowca w kwalifikacjach i wyścigu zademonstruje szybszą jazdę.
Kubica podczas drugiego piątkowego treningu pokonał 38 okrążeń. Kierowca BMW Sauber narzekał nieco na podsterowność swojej maszyny, co może być powodem słabych czasów. Również Nick Heidfeld nie zachwycił. Niemiecki kierowca zamknął stawkę, wykręciwszy zdecydowanie najgorszy czas sesji (pół sekundy gorszy niż dziewiętnasty Fisichella).
|
|
Czytaj całość
|
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 1 - 26 z 136 |
|
|
Grand Prix Hiszpanii pozostało: 0 dni, 0 godzin, 0 minut
|